NASZE SUKCESY

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Skromy, osiedlowy klub. Amatorski.  Ale jednak jest kilka sportowych spraw, o których warto przypominać.  To tutaj będzie na to miejsce.  Postaram się je jak najszybciej zapełnić, ale Wy, piłkarze, również postarajcie się o kolejne wpisy.

 

 

20 czerwca 2010

 

Muszę przyznać, że długo czekałem na możliwość napisania tak optymistycznej relacji z naszego meczu, ale warto było tyle czekać. GKS Morena pokonał faworyzowany zespół Olivii bardzo pewnie i wysoko 6:2, prowadząc do przerwy 3-1.

Chłopcy do tego spotkania przystąpili w bardzo bojowych nastrojach, jakby wyczuwając delikatne napięcie swoich dorosłych, towarzyszące potyczkom z zespołem z Oliwy. Nie da się ukryć, że nie był to zwyczajny mecz. Spotkanie rozpoczęło się nietypowo, bo od decyzji arbitra… wyrzucającego wszystkich postronnych obserwatorów poza siatkę boiska. Decyzja kontrowersyjna, ale w sumie zgodna z zasadami, więc karnie zajęliśmy miejsca na trybunie usytuowanej na pobliskiej górce. Widok stamtąd był bardzo przedni, więc nie bacząc na fakt, że jako kibice byliśmy w zdecydowanej mniejszości, zabraliśmy się do obserwowania widowiska. A trzeba przyznać, że było na co patrzeć. Nasi chłopcy bardzo odważnie zaczęli spotkanie, bojowe ustawienie przez Trenera Rafała i mokry prysznic Pawła pomogły i od początku spotkania oglądaliśmy drużynę grającą twardo, odważnie, zespołowo, sprytnie, udanie rozgrywającą piłkę w środku pola. Efektem takiej gry była pierwsza bramka zdobyta przez Jasia Kostrowickiego. Ostry odzyskał piłkę w środku pola, podał do Filipa, a ten z pierwszej piłki odegrał do podającego. Jasiowi nie pozostało nic innego, jak tylko sfinalizować piękną akcję celnym strzałem. Prowadzimy! Animusz naszego zespołu nie osłabł ani na moment. Kolejne groźne akcje i w końcu Przemek Kraus przypomniał sobie wreszcie, że jest jednym z lepszych chłopaków w najbliższej okolicy potrafiących celnie i mocno strzelać z lewej nogi. Przypomniał sobie, kropnął i Morena prowadziła już 2:0!  Zabawa trwała dalej, opanowaliśmy całkowicie środek pola, po kolejnej akcji Filip Gramann minął obrońcę, a potem celnym strzałem minął również bramkarza. 3-0 i prawdziwa euforia na opanowanej przez naszych kibiców górce. Do końca pozostało niewiele, sędzia trochę się zagapił, zapominając, że mecz trwa 30, a nie 32 minuty i rywale to wykorzystali, wpychając nam piłkę do siatki, przy pomocy naszych zawodników. Bramka do szatni, sędzia nawet nie pozwolił na wznowienie gry. Prowadzimy do przerwy trzy do jednego.

Po przerwie zaatakowali zawodnicy z Oliwy. Kolejną bramkę zdobyli rywale z pomocą naszych graczy i zaczęliśmy się bać, że powróci zespół grający bojaźliwie, wolno, bez przekonania. Ale nic z tego! Nie tego dnia. Dziś panowaliśmy na boisku bezsprzecznie. Przemek Kraus pokazał, że prawa nogą też potrafi dobrze i celnie uderzać, a potem Filip Gramann skutecznie i szczęśliwie wykonał rzut rożny i piłka po raz piąty zatrzepotała w oliwskiej bramce. Rywale w czarnych koszulkach atakowali groźnie, mieli przewagę, ale na wysokości zadania stawała skuteczna tego dnia obrona i dzielnie interweniujący Damian Chudzik w bramce. W końcówce meczu po akcji Jasia Kostrowickiego, który w męskiej walce z obrońcą wyłuskał piłkę, a reszty dzieła dopełnił Maciek Szatan znajdując właściwą drogę do bramki. Wygraliśmy ten mecz 6:2, z nawiązka odrabiając straty z pierwszego jesiennego spotkania. Byliśmy po prostu dziś o klasę lepsi. To był naprawdę świetny mecz.

Z przyjemnością patrzyło się na piękną walkę na całej długości i szerokości boiska, na ciekawe akcje, na udane interwencje w bramce, na chęć i poświęcenie. Nie sposób kogokolwiek dziś wyróżnić, bo wszyscy, autentycznie wszyscy, zagrali bardzo dobrze. I to nie tylko ci, z pierwszego składu, ale również ci, którzy wchodzili na zmiany swoją grą sprawiali, że o wynik meczu tym razem nie musieliśmy drżeć. Brawo, chłopcy! Oby zapału i sił starczyło Wam również na jutrzejszy mecz z Santosem. Oni również są do ogrania. Jak zresztą wszyscy...

 

 

GKS MORENA Gdańsk - KS OLIVIA 6:2 (3-1)

Bramki dla GKS: Przemek Kraus (dwie), Filip Gramann(dwie), Maciej Szatan, Jan Kostrowicki

 

I jeszcze jedna sprawa dotycząca tego meczu. Postawa gości z Oliwy i to raczej tej dorosłej części.

Szanowni Państwo, Wasze dzieci grając w piłkę, uczą się wielu rzeczy na boisku, ale również, a może przede wszystkim, uczą się poprawnego zachowania. A jaki dostają przykład? Wieczne pretensje do wszystkich wokoło, tylko nie do siebie samych. Obrażanie bogu ducha winnego młodego sędziego, który zupełnie sensownie prowadził zawody, a uwierzcie, że w tej lidze widzieliśmy już dużo większe nieporozumienia, nieuznane prawidłowo bramki, nie odgwizdane faule i inne rzeczy. To jest skandal, że jeden z Waszych sympatyków grozi sędziemu pobiciem! Mam nadzieję, że arbiter zapisał ten fakt w protokole meczowym. Nawet jeśli sędzia popełniał jakieś błędy, nawet jeśli w przypadku ostatniej bramki pozwolił na ostre starcie, to trzeba jego decyzje uszanować, a nie artykułować to w taki chamski sposób wobec dzieciaków. Zastanówcie się, drodzy Państwo, jakie wnioski wyciągają Wasze Dzieci z takiej sytuacji. Zamiast skupić się wraz z trenerem nad faktem, że grają słabiutko, że przygrywają z Lechią 2-17, Kowalami 1-2, z Moreną 2-6 , że potrafią zdobyć gole jedynie z pomocą obrońców rywali, to biegają po boisku z przeświadczeniem uzyskanym od rodziców, że "sędzia sprzedał ich przeciwnikom mecz". Komu potrzebne takie irracjonalne bzdury? Po meczu zawodnicy z Moreny podeszli do Waszych pociech z wyciągniętymi rękoma w tradycyjnym podziękowaniu za rozegrane spotkanie. Nikt na to nie odpowiedział! W piłkę grać uczą dzieci trenerzy, ale szacunek i dobre maniery wynosi się, Drodzy Rodzice, zwykle z domu. Warto o tym pamiętać, szczególnie, kiedy na boisku trafia się na lepszych od siebie. 

LIGA HALOWA 2011 DLA MORENY!!! LIGA HALOWA 2011 DLA MORENY!!! Nasi chłopcy postanowili nie spuszczać z tonu i po raz kolejny awansowali do finału turnieju Ligi Halowej! Tym razem w decydującym meczu lepsza od naszego zespołu okazała się drużyna GKS Kolbudy, ale tego dnia granatowo - czerwoni pokazali, że zasłużenie tryumfują w rozgrywkach Ligi Halowej. Choć od początku nasi trenerzy zdecydowali się na zmiany w składzie, dając szansę wszystkim chłopakom na dłuższe przebywanie na boisku. Trzeba przyznać, że sprawdziło się to bardzo dobrze. Chłopaki wychodzili ze skóry, aby udowodnić, że na tę szansą zasługują, zmieniali się na boisku czwórkami i grali dobrze, nie tracili bramek, walczyli z rywalami. Brawo! wyniki ostatniego turnieju: 0-0 z Motławą Suchy Dąb 2-0 z Błękitnymi Sobowidz - gole: Gramann, Kraus 0-0 z Kolbudami 0-0 z Jedynką - gole z karnych: Łąpieś, Kinczewski, Bejnarowicz 1-3 z Kolbudami - gol: Łąpieś Gdański Klub Sportowy Morena został zwycięzcą pierwszej edycji Ligi Halowej 2011. Zespół granatowo - czerwonych wygrał trzy turnieje rozgrywek, wszystkie swoje występy kończąc w finałach! KLASYFIKACJA KOŃCOWA LIGI HALOWEJ 2011 NAGRODA INDYWIDUALNA DLA NAJLEPSZEGO BRAMKARZA LIGI: Łukasz Siwczak GKS Morena Łukasz zapewnił sobie tę nagrodę bezapelacyjnie! Od początku rozgrywek bronił pewnie i skutecznie i co najważniejsze... nie pozwalał, aby piłka po strzałach rywali wpadała do jego siatki. Bardzo wielki udział w naszym sukcesie. NAGRODA INDYWIDUALNA DLA NAJLEPSZEGO STRZELCA LIGI HALOWEJ: Bartłomiej Merchel GKS Kolbudy Młody zawodnik z Kolbud dołączył do naszej zabawy w połowie cyklu, ale swoją skuteczną grą zasłużył sobie na miano najskuteczniejszego gracza Ligi Halowej. Brawo dla Bartka! NAGRODA FAIR PLAY DLA ZESPOŁU: Błękitni Sobowidz Gratulacje dla zespołu z Sobowidza za ambitną, sportową walkę. Choć mieli do nas bardzo daleko, w każdą niedzielę meldowali się w szkole we Wrzeszczu i walczyli o jak najlepszy wynik. Brawo dla Błękitnych! NAGRODA INDYWIDUALNA DLA NAJBARDZIEJ WARTOŚCIOWEGO ZAWODNIKA LIGI HALOWEJ 2011: Filip Gramann GKS MORENA Nagroda indywidualna, która, moim zdaniem, mam nadzieję, że Filip ze mną się zgodzi, jest wyrażeniem uznania dla całej grupy zawodników Moreny, którzy wspólną walką zdecydowanie zdystansowali rywali. Bo przecież nie byłoby cennych i ważnych goli Filipa, gdyby nie było także wielu świetnych podań i asyst Patryka, Jasia, Oresta, innych chłopaków, a zwłaszcza świetnego Przemka. Brawo, chłopaki! Dziękujemy wszystkim za kilka tygodni zmagań, za wiele emocji, wspaniałej walki, wzruszeń, łez, walki i pięknych bramek. Mam nadzieję, że się podobało! (http://morena-gdansk.futbolowo.pl)
LIGA HALOWA 2011 DLA MORENY!!! LIGA HALOWA 2011 DLA MORENY!!! Nasi chłopcy postanowili nie spuszczać z tonu i po raz kolejny awansowali do finału turnieju Ligi Halowej! Tym razem w decydującym meczu lepsza od naszego zespołu okazała się drużyna GKS Kolbudy, ale tego dnia granatowo - czerwoni pokazali, że zasłużenie tryumfują w rozgrywkach Ligi Halowej. Choć od początku nasi trenerzy zdecydowali się na zmiany w składzie, dając szansę wszystkim chłopakom na dłuższe przebywanie na boisku. Trzeba przyznać, że sprawdziło się to bardzo dobrze. Chłopaki wychodzili ze skóry, aby udowodnić, że na tę szansą zasługują, zmieniali się na boisku czwórkami i grali dobrze, nie tracili bramek, walczyli z rywalami. Brawo! wyniki ostatniego turnieju: 0-0 z Motławą Suchy Dąb 2-0 z Błękitnymi Sobowidz - gole: Gramann, Kraus 0-0 z Kolbudami 0-0 z Jedynką - gole z karnych: Łąpieś, Kinczewski, Bejnarowicz 1-3 z Kolbudami - gol: Łąpieś Gdański Klub Sportowy Morena został zwycięzcą pierwszej edycji Ligi Halowej 2011. Zespół granatowo - czerwonych wygrał trzy turnieje rozgrywek, wszystkie swoje występy kończąc w finałach! KLASYFIKACJA KOŃCOWA LIGI HALOWEJ 2011 NAGRODA INDYWIDUALNA DLA NAJLEPSZEGO BRAMKARZA LIGI: Łukasz Siwczak GKS Morena Łukasz zapewnił sobie tę nagrodę bezapelacyjnie! Od początku rozgrywek bronił pewnie i skutecznie i co najważniejsze... nie pozwalał, aby piłka po strzałach rywali wpadała do jego siatki. Bardzo wielki udział w naszym sukcesie. NAGRODA INDYWIDUALNA DLA NAJLEPSZEGO STRZELCA LIGI HALOWEJ: Bartłomiej Merchel GKS Kolbudy Młody zawodnik z Kolbud dołączył do naszej zabawy w połowie cyklu, ale swoją skuteczną grą zasłużył sobie na miano najskuteczniejszego gracza Ligi Halowej. Brawo dla Bartka! NAGRODA FAIR PLAY DLA ZESPOŁU: Błękitni Sobowidz Gratulacje dla zespołu z Sobowidza za ambitną, sportową walkę. Choć mieli do nas bardzo daleko, w każdą niedzielę meldowali się w szkole we Wrzeszczu i walczyli o jak najlepszy wynik. Brawo dla Błękitnych! NAGRODA INDYWIDUALNA DLA NAJBARDZIEJ WARTOŚCIOWEGO ZAWODNIKA LIGI HALOWEJ 2011: Filip Gramann GKS MORENA Nagroda indywidualna, która, moim zdaniem, mam nadzieję, że Filip ze mną się zgodzi, jest wyrażeniem uznania dla całej grupy zawodników Moreny, którzy wspólną walką zdecydowanie zdystansowali rywali. Bo przecież nie byłoby cennych i ważnych goli Filipa, gdyby nie było także wielu świetnych podań i asyst Patryka, Jasia, Oresta, innych chłopaków, a zwłaszcza świetnego Przemka. Brawo, chłopaki! Dziękujemy wszystkim za kilka tygodni zmagań, za wiele emocji, wspaniałej walki, wzruszeń, łez, walki i pięknych bramek. Mam nadzieję, że się podobało! (http://morena-gdansk.futbolowo.pl)
LIGA HALOWA 2011 DLA MORENY!!! LIGA HALOWA 2011 DLA MORENY!!! Nasi chłopcy postanowili nie spuszczać z tonu i po raz kolejny awansowali do finału turnieju Ligi Halowej! Tym razem w decydującym meczu lepsza od naszego zespołu okazała się drużyna GKS Kolbudy, ale tego dnia granatowo - czerwoni pokazali, że zasłużenie tryumfują w rozgrywkach Ligi Halowej. Choć od początku nasi trenerzy zdecydowali się na zmiany w składzie, dając szansę wszystkim chłopakom na dłuższe przebywanie na boisku. Trzeba przyznać, że sprawdziło się to bardzo dobrze. Chłopaki wychodzili ze skóry, aby udowodnić, że na tę szansą zasługują, zmieniali się na boisku czwórkami i grali dobrze, nie tracili bramek, walczyli z rywalami. Brawo! wyniki ostatniego turnieju: 0-0 z Motławą Suchy Dąb 2-0 z Błękitnymi Sobowidz - gole: Gramann, Kraus 0-0 z Kolbudami 0-0 z Jedynką - gole z karnych: Łąpieś, Kinczewski, Bejnarowicz 1-3 z Kolbudami - gol: Łąpieś (http://morena-gdansk.futbolowo.pl)
LIGA HALOWA 2011 DLA MORENY!!! LIGA HALOWA 2011 DLA MORENY!!! Nasi chłopcy postanowili nie spuszczać z tonu i po raz kolejny awansowali do finału turnieju Ligi Halowej! Tym razem w decydującym meczu lepsza od naszego zespołu okazała się drużyna GKS Kolbudy, ale tego dnia granatowo - czerwoni pokazali, że zasłużenie tryumfują w rozgrywkach Ligi Halowej. Choć od początku nasi trenerzy zdecydowali się na zmiany w składzie, dając szansę wszystkim chłopakom na dłuższe przebywanie na boisku. Trzeba przyznać, że sprawdziło się to bardzo dobrze. Chłopaki wychodzili ze skóry, aby udowodnić, że na tę szansą zasługują, zmieniali się na boisku czwórkami i grali dobrze, nie tracili bramek, walczyli z rywalami. Brawo! wyniki ostatniego turnieju: 0-0 z Motławą Suchy Dąb 2-0 z Błękitnymi Sobowidz - gole: Gramann, Kraus 0-0 z Kolbudami 0-0 z Jedynką - gole z karnych: Łąpieś, Kinczewski, Bejnarowicz 1-3 z Kolbudami - gol: Łąpieś (http://morena-gdansk.futbolowo.pl)

 

Nasi chłopcy postanowili nie spuszczać z tonu i po raz kolejny awansowali do finału turnieju Ligi Halowej! Tym razem w decydującym meczu lepsza od naszego zespołu okazała się drużyna GKS Kolbudy, ale tego dnia granatowo - czerwoni pokazali, że zasłużenie tryumfują w rozgrywkach Ligi Halowej. Choć od początku nasi trenerzy zdecydowali się na zmiany w składzie, dając szansę wszystkim chłopakom na dłuższe przebywanie na boisku. Trzeba przyznać, że sprawdziło się to bardzo dobrze. Chłopaki wychodzili ze skóry, aby udowodnić, że na tę szansą zasługują, zmieniali się na boisku czwórkami i grali dobrze, nie tracili bramek, walczyli z rywalami. Brawo!

 

wyniki ostatniego turnieju:

 

0-0 z Motławą Suchy Dąb

2-0 z Błękitnymi Sobowidz - gole: Gramann, Kraus

0-0 z Kolbudami

0-0 z Jedynką - gole z karnych: Łąpieś, Kinczewski, Bejnarowicz

1-3 z Kolbudami - gol: Łąpieś

 

 

 

Gdański Klub Sportowy Morena

 

został zwycięzcą pierwszej edycji Ligi Halowej 2011.

Zespół granatowo - czerwonych wygrał trzy turnieje rozgrywek, wszystkie swoje występy kończąc w finałach!

 

KLASYFIKACJA KOŃCOWA LIGI HALOWEJ 2011

 

 

 

NAGRODA INDYWIDUALNA DLA NAJLEPSZEGO BRAMKARZA LIGI:

Łukasz Siwczak

GKS Morena

 

Łukasz zapewnił sobie tę nagrodę bezapelacyjnie! Od początku rozgrywek bronił pewnie i skutecznie i co najważniejsze... nie pozwalał, aby piłka po strzałach rywali wpadała do jego siatki. Bardzo wielki udział w naszym sukcesie.

 

 

NAGRODA INDYWIDUALNA DLA NAJLEPSZEGO STRZELCA LIGI HALOWEJ:

Bartłomiej Merchel

GKS Kolbudy

 

Młody zawodnik z Kolbud dołączył do naszej zabawy w połowie cyklu, ale swoją skuteczną grą zasłużył sobie na miano najskuteczniejszego gracza Ligi Halowej. Brawo dla Bartka!

 

 

 

NAGRODA FAIR PLAY DLA ZESPOŁU:

 

Błękitni Sobowidz

 

Gratulacje dla zespołu z Sobowidza za ambitną, sportową walkę. Choć mieli do nas bardzo daleko, w każdą niedzielę meldowali się w szkole we Wrzeszczu i walczyli o jak najlepszy wynik. Brawo dla Błękitnych!

 

 

NAGRODA INDYWIDUALNA DLA NAJBARDZIEJ WARTOŚCIOWEGO ZAWODNIKA LIGI HALOWEJ 2011:

 

Filip Gramann

 

GKS MORENA

Nagroda indywidualna, która, moim zdaniem, mam nadzieję, że Filip ze mną się zgodzi, jest wyrażeniem uznania dla całej grupy zawodników Moreny, którzy wspólną walką zdecydowanie zdystansowali rywali. Bo przecież nie byłoby cennych i ważnych goli Filipa, gdyby nie było także wielu świetnych podań i asyst Patryka, Jasia, Oresta, innych chłopaków, a zwłaszcza świetnego Przemka. Brawo, chłopaki!

 

 

Dziękujemy wszystkim za kilka tygodni zmagań, za wiele emocji, wspaniałej walki, wzruszeń, łez, walki i pięknych bramek.

 

Mam nadzieję, że się podobało!

 

 

LIGA HALOWA 2011 DLA MORENY

27 marca 2011

Wielkie Trąbki, Wielka Morena... Wielkie Trąbki, Wielka Morena... ARKA Gdynia BAŁTYK Gdynia GRYF Tczew OLIMPIA Grudziądz CZARNI Pruszcz Gdański AKADEMIA SPORTOWA Pomorze RG 2000 Gdańsk WDA Świecie ORZEŁ Trąbki Wielkie KP Starogard Gdański GRYF Wejherowo GKS Żukowo To nie jest lista uczestników turnieju w Trąbkach Wielkich. To jest lista drużyn, które w turnieju uplasowały się za plecami GKS Moreny! A było tak: Dzięki uprzejmości organizatorów z klubu UKS RG 2000 Gdańsk, mogliśmy w sobotę i niedzielę przeżywać emocje piłkarskie w Trąbkach Wielkich. Wzięliśmy udział w bardzo silnie obsadzonym ogólnopolskim turnieju piłkarskim R-Gol.com Cup 2013. A doprawdy było się czym emocjonować. Zmagania miały charakter dwudniowy. W sobotę zawodnicy rozgrywali spotkania eliminacyjne w swoich grupach, a w niedzielę, w zależności od wyników, rozgrywane były mecze finałowe. Dla nas turniej zaczął się od potyczki z zespołem KP Starogard Gdański. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jeżeli w ogóle chcemy marzyć o wyjściu z grupy, to spotkanie trzeba było wygrać. Nie było innego wyjścia. Motywacja przed meczem była niesamowita. Pełna koncentracja, atak dosłownie od pierwszego gwizdka sędziego, koncentracja w tyle i po świetnej grze i dwóch golach Gracjana Karskiego wygrywamy 2-0! Znakomity start w turnieju! W drugiej potyczce przyszło nam stawić czoła drużynie gospodarzy RG II 2000 Gdańsk. Mecz był niesamowicie emocjonujący, choć z początku nic nie zapowiadało tak dramatycznej końcówki. Prowadziliśmy po niezłej grze 2-1 i mieliśmy szanse na kolejne gole. Ale jak to w futbolu bywa, jak się nie strzela goli samemu, to często się je traci. Przeciwnicy wbijają nam gola w ostatniej minucie. Jest remis. Ale my nie chcemy remisu, my chcemy wygrać! Nasi chłopcy zrywają się do walki, atakują z pasją, całą czwórką z pola wychodzą sam na sam z bramkarzem RG. Ten wychodzi z opresji obronną ręką, a raczej nogą i sekundę później to czterech zawodników RG wykładało sobie piłkę przed Sebastianem Rynasem. Gol. Przegrywamy 2-3. Niesamowita jest piłka nożna. Ale właśnie za to ją kochamy. Z nieba do piekła. Cienka linia. Bramkarza przeciwników w tym meczu pokonali: Gracjan Karski i Jan Kowalina. Porażka skomplikowała nam sytuacje w grupie eliminacyjnej, bo w kolejnym spotkaniu ulegliśmy zdecydowanym liderom naszej grupy – Gryfowi Tczew. Porażka 0-2, ale gra nie taka zła, zwłaszcza, że trener dał pograć niemal całej kadrze. Ostatnia seria spotkań była bardzo dla nas nerwowa, bo już nie wszystko zależało od nas. Na szczęście niespodzianek już nie było, wygrywali faworyci i nasi chłopcy wychodząc na boisko do meczu z Orłem Trąbki dalej walczyli o awans. Mecz z zawodnikami z Trąbek Wielkich wygraliśmy pewnie i spokojnie 4-1 po golach Adriana Karskiego, Klaudiusza Gergelli, Gracjana Karskiego oraz Jakuba Kisielewskiego. Chwilę potem sensacja stała się faktem: zajęliśmy drugie miejsce w grupie i awansowaliśmy do turnieju finałowego! Duża niespodzianka. W bardzo wesołych nastrojach wracaliśmy do domu. Nawet sroga i śnieżna zima nie była już taka zła… W niedzielę jechaliśmy na finały w doskonałych nastrojach. Na miejscu było jeszcze sympatyczniej, bo to zawsze jest miłe, kiedy znane i cenione marki klubowe już jadą do domu, a Morena dopiero zaczyna zmagania finałowe. Ćwierćfinałowym przeciwnikiem Moreny została drużyna Czarnych Pruszcz Gdański. Rywal wydawał się najtrudniejszy z trudnych. No bo czy mogła być silniejsza drużyna od zawodników, którzy wyprzedzili w swojej grupie eliminacyjnej zarówno Arkę Gdynia, Śląsk Wrocław, jak i gospodarzy imprezy RG 2000 oraz Gryfa Wejherowo? Nie byliśmy faworytami, to jasne. Po trzydziestu sekundach tracimy gola. Kilka minut później następnego. Wydawało się, że nasz sen już się kończy, ale chłopaki z Moreny nie zamierzali tego dnia poddawać się. Gracjan Karski zdobył kolejną swoją bramkę tego dnia i na boisku zrobiło się nerwowo. Czarni oddali nam pole, skupiając się na obronie korzystnego wyniku i może dlatego los ich ukarał. Równo z końcową syreną, albo jak kto woli, z gwizdkiem sędziego, Janek Kowalina pokonał bramkarza z Pruszcza dając nam sensacyjny remis. Jeszcze chwila ogromnych nerwów, kłótni, bo rywale nie chcieli pogodzić się z decyzją sędziego uznającą dla nas bramkę i mieliśmy decydujące o awansie do półfinałów rzuty karne. Brzemię odpowiedzialności wziął na swoje barki w naszym zespole Gracjan Karski. Pewny strzał przy słupku i mamy gola. Potem sprawy w swoje ręce wziął Sebastian Rynas. Świetna parada po strzale zawodnika Czarnych i już mogliśmy szaleńczo się cieszyć. Awansowaliśmy do dalszej fazy turnieju! Jeszcze sporo nerwów, bo zdaje się, że nie wszystkim było w smak, że w najlepszej czwórce imprezy, obok Dumy Dolnego Śląska, czy najstarszego klubu w Gdańsku, znalazło się miejsce dla skromnego, amatorskiego klubu z gdańskiego osiedla. Na turnieju spotkaliśmy też starych znajomych... Zdawaliśmy sobie doskonale sprawę, że awans Moreny do najlepszej czwórki turnieju to wielki sukces, ale jednocześnie wiedzieliśmy, że jesteśmy najsłabszym zespołem w tym towarzystwie. Staraliśmy się jak mogliśmy, ale w meczu o finał z Gedanią nie byliśmy już w stanie powalczyć. Przegraliśmy 0-6. Wysoko i zasłużenie. Oddaliśmy finał bez walki. Nie dało się. Nie pomogli nam zawodnicy jednej z drużyn, kpiąc i drwiąc przez cały mecz z naszych zawodników... Żałosne zachowanie... Trochę inaczej było w meczu o III miejsce. Przegraliśmy niemal równie wysoko z Jedynką Reda, ale to był już inny mecz. Kolejny dobry mecz w naszym wykonaniu. Gdybyśmy limitu szczęścia nie wyczerpali wcześniej, to kto wie… A tak był gol dla Redy i poprzeczka w naszym wykonaniu, kolejny gol i kolejna poprzeczka i jeszcze tak parę razy. Szkoda. 0-5. Rywale cieszyli się z zajęcia trzeciego miejsca... Nie wiem jak inni, ale ja byłem dumny, że tego dnia nosiłem w hali koszulkę Moreny! Turniej zakończył się wygraną ekipy Śląska Wrocław, po wygranej w zaciętym finale 4:3 z Gedania. Gratulacje dla zawodników obu ekip za pasjonujący finał. I jeszcze dwa zdania poza sportowe. Podziękowania dla organizatorów z klubu RG 2000 Gdańsk za bardzo, ale to bardzo sympatyczny turniej. Ja wiem, że kiedy odnosi się sukces, to można grać nawet w deszczu, śniegu i po ciemku, a i tak człowiek będzie zadowolony i będzie chwalił organizatorów, ale naprawdę było bardzo OK. Sprawnie przeprowadzone zawody, pewnie ponad 200 dzieciaków biegających za piłką, bardzo znani i solidni uczestnicy. Zapewne niełatwo było to wszystko opanować, ale myślę, że udało się znakomicie. Dziękujemy za zaproszenie i możliwość uczestnictwa. Pewnie bylibyście jeszcze bardziej zadowoleni, gdyby nieprzyjemnego numeru nie wywinęła Wam drużyna Lechii Gdańsk, rezygnując w ostatniej chwili z uczestnictwa w turnieju. Sądzę, że większość młodych piłkarzy jechała na turniej do Trąbek z satysfakcją, że będą mogli na boisku zmierzyć się z Biało – Zielonymi. Zawodnicy Śląska na pewno czekali na konfrontację ze swoimi kolegami z Lechii. Nawet kilku z nich miało na sobie frotki gdańskiej Lechii. Na pewno zawodnicy Arki z przyjemnością zmierzyliby swoje siły w derbowym meczu z odwiecznym rywalem. Inni też cieszyli się na taką możliwość. Ale nie dane im było to, bo zawodnicy Lechii zrezygnowali z przyjazdu do Trąbek. Nawet telefon do organizatorów z wyjaśnieniami, to też było zbyt wiele. Cóż, teraz takie czasy, że sprawy rozwiązuje się SMS-ami. Bardzo brzydko, Panowie, bardzo. Po prostu wstyd… Bardzo podobało mi się podejście organizatorów do ustawiania grup eliminacyjnych. Mogli, korzystając z prawa organizatora, poustawiać tak grupy, aby ich podopieczni łatwo i przyjemnie przeszli eliminacje i grali w finałach. Wybrali inaczej – zagrali w najtrudniejszej grupie. Zapłacili za to wysoką cenę – zabrakło drużyny gospodarzy w zmaganiach finałowych, ale w zamian dali chłopakom satysfakcję z grania ze Śląskiem Wrocław czy Arką Gdynia, a to przecież nie zdarza się każdego dnia… I jeszcze ostatnie zdania o zachowaniu pewnych osób i drużyn. Zawsze i wszędzie, mając przyjemność pomagać przy sporcie dziecięcym i młodzieżowym, uważałem, że sport, że piłka nożna jest tylko środkiem, narzędziem do osiągnięcia czegoś szczególnie ważnego, czegoś fundamentalnego, a nie celem samym w sobie. Kto tego nie rozumie, nie powinien mieć prawa pracować z dziećmi i młodzieżą… Ileż razy będziemy jeszcze słuchać tych wiecznych pretensji, tych żalów skierowanych do innych. Do sędziego, do nie wiadomo czego winnych przeciwników, że coś nam nie wyszło, że byliśmy słabsi, że przegraliśmy. Zamiast skupić się na własnych słabościach czy niedoskonałościach, choćby chwilowych, szukamy zawsze winy u innych. Tak łatwo i prosto przychodzi nam późnej w dorosłym życiu każdorazowe usprawiedliwianie własnych słabości i błędów… Czego winni byli chłopcy z Moreny, że strzelili bramkę, którą sędzia im uznał? Czemu na nich skupiła się złość i marnej próby drwina? Przecież wystarczyło strzelić więcej goli! Przecież wystarczyło strzelić karnego, albo chociaż go obronić! Szanse w tym momencie były równe dla wszystkich… Nie odbierajcie, proszę, chłopakom tego, co z taką wolą walki i ambicją na boisku sobie wywalczyli… Wyniki i bogata dokumentacja zdjęciowa w relacji na stronie gospodarzy: Wszystko, co chcielibyście dowiedzieć się i zobaczyć z tego turnieju, organizatorzy na pewno tam zawarli. Warto zobaczyć. Barwy GKS Moreny reprezentowali w tym turnieju: Gracjan Karski 6 goli – 1 asysta Jan Kowalina 1 gol – 5 asyst Klaudiusz Gergella – 2 gole – 3 asysty Adrian Karski – 1 gol Jakub Kisielewski – 1 gol Jan Wójcicki – 2 asysty Łukasz Nosarzewski Nikodem Stachulski Sebastian Rynas Oskar Kęszka Krystian Kowalewski Adam Grabarz (http://morena-gdansk.futbolowo.pl)

 

ARKA Gdynia

BAŁTYK Gdynia

GRYF Tczew

OLIMPIA Grudziądz

CZARNI Pruszcz Gdański

AKADEMIA SPORTOWA Pomorze

RG 2000 Gdańsk

WDA Świecie

ORZEŁ Trąbki Wielkie

KP Starogard Gdański

GRYF Wejherowo

GKS Żukowo

 

To nie jest lista uczestników turnieju w Trąbkach Wielkich.  To jest lista drużyn, które w turnieju uplasowały się za plecami GKS Moreny!

 

 

A było tak:

 

 

 

Dzięki uprzejmości organizatorów z klubu UKS RG 2000 Gdańsk, mogliśmy w sobotę i niedzielę przeżywać emocje piłkarskie w Trąbkach Wielkich.  Wzięliśmy udział w bardzo silnie obsadzonym ogólnopolskim turnieju piłkarskim R-Gol.com Cup 2013.  A doprawdy było się czym emocjonować. 

Zmagania miały charakter dwudniowy.  W sobotę zawodnicy rozgrywali spotkania eliminacyjne w swoich grupach, a w niedzielę, w zależności od wyników, rozgrywane były mecze finałowe.

Dla nas turniej zaczął się od potyczki z zespołem KP Starogard Gdański. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jeżeli w ogóle chcemy marzyć o wyjściu z grupy, to spotkanie trzeba było wygrać.  Nie było innego wyjścia. Motywacja przed meczem była niesamowita. Pełna koncentracja, atak dosłownie od pierwszego gwizdka sędziego, koncentracja w tyle i po świetnej grze i dwóch golach Gracjana Karskiego wygrywamy 2-0!  Znakomity start w turnieju!

W drugiej potyczce przyszło nam stawić czoła  drużynie gospodarzy RG  2000 Gdańsk. Mecz był niesamowicie emocjonujący, choć z początku nic nie zapowiadało tak dramatycznej końcówki. Prowadziliśmy po niezłej grze 2-1 i mieliśmy szanse na kolejne gole.  Ale jak to w futbolu bywa, jak się nie strzela goli samemu, to często się je traci. Przeciwnicy wbijają nam gola w ostatniej minucie. Jest remis. Ale my nie chcemy remisu, my chcemy wygrać!  Nasi chłopcy zrywają się do walki, atakują z pasją, całą czwórką z pola wychodzą sam na sam z bramkarzem RG. Ten wychodzi z opresji obronną ręką, a raczej nogą i sekundę później to czterech zawodników RG wykładało sobie piłkę przed Sebastianem Rynasem.  Gol. Przegrywamy 2-3. Niesamowita jest piłka nożna.  Ale właśnie za to ją kochamy. Z nieba do piekła. Cienka linia. Bramkarza przeciwników w tym meczu pokonali: Gracjan Karski i Jan Kowalina.  

Porażka skomplikowała nam sytuacje w grupie eliminacyjnej, bo w kolejnym spotkaniu ulegliśmy zdecydowanym liderom naszej grupy – Gryfowi Tczew.  Porażka 0-2, ale gra nie taka zła, zwłaszcza, że trener dał pograć niemal całej kadrze. 

Ostatnia seria spotkań była bardzo dla nas nerwowa, bo już nie wszystko zależało od nas. Na szczęście niespodzianek już nie było, wygrywali faworyci i nasi  chłopcy wychodząc na boisko do meczu z Orłem Trąbki  dalej walczyli o awans.  Mecz z zawodnikami z Trąbek Wielkich wygraliśmy pewnie i spokojnie 4-1 po golach Adriana Karskiego, Klaudiusza Gergelli, Gracjana Karskiego oraz Jakuba Kisielewskiego. Chwilę potem sensacja stała się faktem:  zajęliśmy drugie miejsce w grupie i awansowaliśmy do turnieju finałowego!  Duża niespodzianka. W bardzo wesołych nastrojach wracaliśmy  do domu. Nawet sroga i śnieżna zima nie była już taka zła…

 

 

W niedzielę jechaliśmy na finały  w doskonałych nastrojach. Na miejscu było jeszcze sympatyczniej, bo to zawsze jest miłe, kiedy znane i cenione marki klubowe już jadą do domu, np. Arka Gdynia,  a Morena dopiero zaczyna zmagania finałowe.

Ćwierćfinałowym przeciwnikiem Moreny została drużyna Czarnych Pruszcz Gdański

 

 

Rywal wydawał się najtrudniejszy z trudnych.  No bo czy mogła być silniejsza drużyna od zawodników, którzy w sobotę wyprzedzili w swojej grupie eliminacyjnej zarówno Arkę Gdynia, Śląsk Wrocław, jak i gospodarzy imprezy RG 2000 oraz Gryfa Wejherowo?  Nie byliśmy faworytami, to jasne.  Po trzydziestu sekundach tracimy gola.  Kilka minut później następnego. Wydawało się, że nasz sen już się kończy, ale chłopaki z Moreny nie zamierzali tego dnia poddawać się.  Gracjan Karski zdobył kolejną swoją bramkę tego dnia i na boisku zrobiło się nerwowo. Czarni oddali nam pole, skupiając się na obronie korzystnego wyniku i może dlatego los ich ukarał.  Równo z końcową syreną, albo jak kto woli, z gwizdkiem sędziego, Janek Kowalina  pokonał bramkarza z Pruszcza dając nam sensacyjny remis.  Jeszcze chwila ogromnych nerwów, kłótni, bo rywale nie chcieli pogodzić się z decyzją sędziego uznającą dla nas bramkę i mieliśmy decydujące o awansie do półfinałów rzuty karne.  Brzemię odpowiedzialności wziął na swoje barki w naszym zespole Gracjan Karski. Pewny strzał przy słupku i mamy gola.  Potem sprawy w swoje ręce wziął Sebastian Rynas.  Świetna parada po strzale zawodnika Czarnych i już mogliśmy szaleńczo się cieszyć.

  Awansowaliśmy do dalszej fazy turnieju!  Jeszcze sporo nerwów, bo zdaje się, że nie wszystkim było w smak, że w najlepszej czwórce imprezy, obok Dumy Dolnego Śląska, czy najstarszego klubu w Gdańsku, znalazło się miejsce dla skromnego, amatorskiego klubu  z gdańskiego osiedla.  

 

 

 

Zdawaliśmy sobie doskonale sprawę, że awans Moreny do najlepszej czwórki turnieju to wielki sukces, ale jednocześnie wiedzieliśmy, że jesteśmy najsłabszym zespołem w tym towarzystwie.  Staraliśmy się jak mogliśmy, ale w meczu o finał z Gedanią nie byliśmy już w stanie powalczyć.  Przegraliśmy 0-6. Wysoko i zasłużenie. Oddaliśmy finał bez walki.  Nie dało się. Nie pomogli nam zawodnicy jednej  z drużyn, którym wydawało się, że to oni powinni być na naszym miejscu,  kpiąc i drwiąc przez cały mecz z naszych zawodników... Żałosne zachowanie...

Trochę inaczej było w meczu o III miejsce.  Przegraliśmy niemal równie wysoko z Jedynką Reda, ale to był już inny mecz.  Kolejny dobry mecz w naszym wykonaniu.   Gdybyśmy limitu szczęścia nie wyczerpali wcześniej, to kto wie…  A tak był gol dla Redy  i poprzeczka w naszym wykonaniu, kolejny gol i kolejna poprzeczka i jeszcze tak parę razy.  Szkoda. 0-5. Rywale cieszyli się z zajęcia trzeciego  miejsca,  my odebraliśmy nagrodę za miejsce tuż za posium...

 

 

Nie wiem jak inni, ale ja byłem dumny, że tego dnia nosiłem w hali koszulkę Moreny!

 

Turniej zakończył się wygraną ekipy Śląska Wrocław, po wygranej w zaciętym finale 4:3 z Gedania.  Gratulacje dla zawodników obu ekip za pasjonujący finał.

 

 

I jeszcze dwa zdania poza sportowe.

Podziękowania dla organizatorów z klubu RG 2000 Gdańsk za bardzo, ale to bardzo sympatyczny turniej.   Ja wiem, że kiedy odnosi się sukces, to można grać nawet w deszczu, śniegu i po ciemku, a i tak człowiek będzie zadowolony i będzie chwalił organizatorów, ale naprawdę było bardzo OK. Sprawnie przeprowadzone zawody, pewnie ponad 200 dzieciaków biegających za piłką, bardzo znani i solidni uczestnicy. Zapewne niełatwo było to wszystko opanować, ale myślę, że udało się znakomicie.   Dziękujemy za zaproszenie i możliwość uczestnictwa.  Pewnie bylibyście jeszcze bardziej zadowoleni, gdyby nieprzyjemnego numeru nie wywinęła Wam drużyna Lechii Gdańsk, rezygnując w ostatniej chwili z uczestnictwa w turnieju.  Sądzę, że większość młodych piłkarzy jechała na turniej do Trąbek z satysfakcją, że będą mogli na boisku zmierzyć się z Biało – Zielonymi. Zawodnicy Śląska na pewno czekali na konfrontację ze swoimi kolegami z Lechii. Nawet kilku z nich miało na sobie frotki gdańskiej Lechii.  Na pewno zawodnicy Arki z przyjemnością zmierzyliby swoje siły w derbowym meczu z odwiecznym rywalem. Inni też cieszyli się  na taką możliwość.  Ale nie dane im było to, bo zawodnicy Lechii zrezygnowali z przyjazdu do Trąbek. Nawet telefon do organizatorów z wyjaśnieniami,  to też było zbyt wiele.  Cóż, teraz takie czasy, że sprawy rozwiązuje się SMS-ami.  Bardzo brzydko, Panowie, bardzo. Po prostu wstyd…

Bardzo podobało mi się podejście organizatorów do ustawiania grup eliminacyjnych. Mogli, korzystając z prawa organizatora, poustawiać tak grupy, aby ich podopieczni łatwo i przyjemnie  przeszli eliminacje i grali w finałach. Wybrali inaczej – zagrali w najtrudniejszej grupie. Zapłacili za to wysoką cenę – zabrakło drużyny gospodarzy w zmaganiach finałowych, ale w zamian dali chłopakom satysfakcję z grania ze Śląskiem Wrocław czy Arką Gdynia, a to przecież nie zdarza się każdego dnia…

I jeszcze ostatnie zdania o zachowaniu pewnych osób i drużyn.  Zawsze i wszędzie, mając przyjemność pomagać przy sporcie dziecięcym i młodzieżowym, uważałem, że sport,  że piłka nożna jest tylko środkiem, narzędziem do osiągnięcia czegoś szczególnie ważnego, czegoś fundamentalnego, a nie celem samym w sobie.  Kto tego nie rozumie, nie powinien mieć prawa pracować z dziećmi i młodzieżą…

Ileż razy będziemy jeszcze słuchać tych wiecznych pretensji, tych żalów skierowanych do innych.  Do sędziego, do nie wiadomo czego winnych przeciwników, że coś nam nie wyszło, że byliśmy słabsi, że przegraliśmy. Zamiast skupić się na własnych słabościach czy niedoskonałościach, choćby chwilowych, szukamy zawsze winy u innych. Tak łatwo i prosto przychodzi nam późnej w dorosłym życiu każdorazowe usprawiedliwianie własnych słabości i błędów…

Czego winni byli chłopcy z Moreny, że strzelili bramkę, którą sędzia im uznał?  Czemu na nich skupiła się złość i marnej próby drwina? Przecież wystarczyło strzelić więcej goli! Przecież wystarczyło strzelić karnego, albo chociaż go obronić! Szanse w tym momencie były równe dla wszystkich…  Nie odbierajcie, proszę,  chłopakom tego, co z taką wolą walki i ambicją na boisku sobie wywalczyli…

 

 

Wyniki i bogata dokumentacja zdjęciowa w relacji na stronie gospodarzy:

 Wszystko, co chcielibyście dowiedzieć się i zobaczyć z tego turnieju, organizatorzy na pewno tam zawarli. Warto zobaczyć.

 

Barwy GKS Moreny reprezentowali w tym turnieju: 

 

Gracjan Karski  6 goli – 1 asysta

Jan Kowalina 1 gol – 5 asyst

Klaudiusz Gergella – 2 gole – 3 asysty

Adrian Karski – 1 gol

Jakub Kisielewski – 1 gol

Jan Wójcicki – 2 asysty

Łukasz Nosarzewski

Nikodem Stachulski

Sebastian Rynas

Oskar Kęszka

Krystian Kowalewski

Adam Grabarz

 

Wielkie Trąbki, Wielka Morena...

 

 

 

 

TRĄBKI WIELKIE - MORENA WIELKA

8 grudnia 2013