Juniorzy starsi naszego klubu rozegrali w Kolbudach kolejny mecz ligowy. Wracamy do domu bez punktów, choć postawiliśmy liderowi tabeli bardzo  twarde warunki i byliśmy bardzo bliscy sprawienia niespodzianki.  Ostatecznie to jednak gospodarze wygrali 3:2 (2-1), a bramki dla naszych barw zdobyli: Radosław Chrebelski  oraz Jakub Jażdżewski.

 

 

Obawialiśmy się tego meczu.  Wszak wybieraliśmy się do drużyny, która wygrała już naszą ligę, a w dodatku nasz skład ilościowy w ostatnim czasie budził wiele wątpliwości. Jednak w Kolbudach zawsze grało nam się dobrze i dziś było podobnie.  Gospodarze, jak zawsze, ochoczo ruszyli do ataków, ale udało nam się te ataki skutecznie powstrzymywać. Oni mieli więcej z gry, my więcej sytuacji.  Po jednej z akcji Jakub Kisielewski dośrodkował groźnie, piłka trafiła w poprzeczkę, a refleksem i precyzją popisał się w polu karnym gości Radek Chrebelski.  1-0 dla Moreny.  Chwilę później  mogło i powinno być już 2-0 dla Moreny, ale piłka po strzale Jakuba Kisielewskiego znowu wylądowała na poprzeczce. Gospodarze atakowali nadal i po jednej z akcji wyrównali.  Nikt nie upilnował znanego jeszcze w występów przed laty w naszej Lidze Halowej Bartłomieja Merchela i było 1-1.   Czekaliśmy na przerwę, ale nie dotrwaliśmy do niej z remisem. W ostatniej akcji tej połowy sędzia uznał, że atak na Łukasza Nosarzewskiego był zgodny z przepisami, ale już w odwrotnej sytuacji podyktował jedenastkę.  Merchel po raz drugi pokonał Sebastiana Rynasa i na przerwę schodziliśmy przegrywając 1-2.  Chłopaki z Moreny mieli w przerwie markotne miny,

 

ale zmobilizowali się jeszcze do walki. Mimo zmęczenia, atakowali coraz mocniej bramkę gospodarzy i mieli swoje sytuacje. Gwoli prawdy, mieli je również zawodnicy z Kolbud, obijając dwa razy naszą poprzeczkę.  W końcu okres naszej  naprawdę świetnej gry został nagrodzony. Akcję Marcina Drewinga sfinalizował celnym strzałem Jakub Jażdżewski. 2-2!  Do końca pozostał kwadrans, a my dalej goniliśmy rywala. Szanse były, sytuacje były.  Do końca meczu pozostało kilka minut, kiedy nasz trener przesunął do ataku Janka Wójcickiego.  Zagrywka va banque, ale przecież nie przyjechaliśmy tutaj na grilla, tylko żeby wygrać mecz. Żadnej kalkulacji.  Wszystko, albo nic. Mogliśmy wycofać się do tyłu, pewnie byśmy ten remis do końca dowieźli. Ale potem byśmy pół roku żałowali, że nie spróbowaliśmy.  Niestety, taktyczna roszada nie powiodła się.  Straciliśmy gola.  Słaniający się na nogach nasi gracze nie zatrzymali ostatniej szarży gracza z Kolbud.  Przegraliśmy 2-3.

Szkoda porażki, punkty z liderem  zawsze poprawiłyby nasze nastroje, ale co zrobić?  Spróbowaliśmy zagrać o pełną pulę, nie udało się.  Nie wińcie nikogo za to.

 

 

 

 

 

21 maja 2017

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

NIE PRZYWIEŹLIŚMY PUNKTÓW Z KOLBUD