W meczu Ligi Młodzików D2 gdańska MORENA przegrała w Sopocie z LECHIĄ aż 1:19.  Poniżej relacja Piotra Kochanowskiego, który w sposób bardzo rzeczowy i przekonywujący wytłumaczy wszystkim dlaczego po tym meczu nie powinniśmy być bardzo zmartwieni.

 

 

W tym meczu faworyt był jeden - Lechia Gdańsk, drużyna która w 18 meczach zdobyła 167 bramek i żadnej nie straciła.

Jaki mógłby być nasz cel na to spotkanie? Przeciwnik w zasadzie poza naszym zasięgiem. Może mogliśmy zagrać bardziej defensywnie i przegrać 0:12, tak jak na jesieni, albo 0:10, 0:8 lub nawet 0:3. Czy ktoś by o tym pamiętał lub mówił? Czy nasi zawodnicy byliby z tego powodu zadowoleni? Dziwne byłoby, jeżeli tak.

Zatem, może na przekór wszystkim i wszystkiemu, postanowiliśmy zrobić to, czego jeszcze żaden zespół w tej lidze nie zrobił, a są tu jeszcze lepsze zespoły od nas. Mianowicie, chcieliśmy, aby po stronie strat przeciwnika w końcu pojawiła się inna cyfra niż "0". Udało się!!!

Wyszliśmy w mocno ofensywnym ustawieniu, z dwójką napastników: Waraksa - Chilczuk, Siuta, O.Wybranowski - Łukaszewicz, J. Kochanowski, Kotewicz - Chaciński, Gronberski.

 

Niestety, takie ustawienie, szybko zemściło się i traciliśmy kolejne bramki - chyba jednak za bardzo się odkryliśmy i po pierwszej połowie było 0:11. Też mieliśmy swoje okazje, jak poprzeczka po strzale M. Kotewicza, czy sytuacja Mikołaja jeden na jeden - ale byliśmy nieskuteczni.

Wychodząc na druga połowę, trener jeszcze raz podkreślił, że mniej istotne w tym meczu jest to, ile wpadnie do naszej bramki, ale nas interesuje to, co strzelimy.

Dokonaliśmy tego, po akcji Mateusza Kotewicza, który nie mając miejsca na strzał, oddał piłkę Mikołajowi Chacińskiemu, a ten pewnym strzałem po ziemi pokonał bramkarza gości. Widok piłkarzy Lechii, którzy mimo prowadzenia, bodajże 14:1 kręcili z niedowierzaniem głową, był naprawdę zaskakujący. Chyba nikt się tego nie spodziewał. Wszyscy liczyli na na ich wysokie zwycięstwo i tyle, strata bramki nie wchodziła w grę, co potwierdzały ich słowa po meczu: "Jak straciliśmy bramkę z Moreniakami , to nie jest dobrze".

Pomimo ostatecznej porażki 1:19, po twarzy naszych chłopaków widać było może nie radość, bo wynik był jaki był, ale lekka nuta zadowolenia była widoczna, a to za sprawą tej jedynej bramki.

W następnym meczu postaramy się więcej strzelić i mniej stracić, aby poprawić nasz bilans bramkowy:)

 

 

29 maja 2017

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

PORAŻKA MŁODZIKÓW MORENY Z LECHIĄ