Klasyką futbolu uraczyli nas w sobotnie przedpołudnie nasi Juniorzy Starsi.  Przegrali mecz, którego z przebiegu gry, nie mieli prawa przegrać. Ale ponieważ niewykorzystane sytuacje bardzo lubią się mścić, to my przegraliśmy mecz z SOBIESKIM GNIEW 1:2 (1-0).  Bramkę dla naszych barw zdobył Aleksander Dziedzic.

 

Warunki do gry tego dnia były bardzo trudne. Momentami wręcz ekstremalne. Hulający bardzo silny wiatr utrudniał jakiekolwiek prowadzenie gry.  A jednak, mimo tych warunków,  w pierwszej połowie udało nam się doprowadzić do niezliczonej ilości stuprocentowych sytuacji.  Jedna lepsza od drugiej. Do wyboru do koloru.  Sam na sam z bramkarzem, strzał z wolnego w poprzeczkę, strzały z dystansu, czy kopnięcie z pięciu metrów nad  poprzeczką opuszczonej już przez bramkarza gości bramki. Niewiarygodne.  Ale do siatki wpadła tylko jedna piłka.  Długie wybicie od naszej bramki Sebastiana Rynasa, trącenie piłki przez Jakuba Kisielewskiego i Aleks Dziedzic pewnym strzałem dam nam prowadzenie do przerwy.      Wydawało się, że nie jest źle. Prowadzimy, a przecież po przerwie zaczniemy grać z silnym wiatrem.  Niestety, tego atutu nie byliśmy  w stanie wykorzystać na swoją korzyść. Rozpaczliwie próbowaliśmy coś skonstruować, jednocześnie rozdając na prawo i lewo prezenty drużynie gości.  Oni z tego skwapliwie skorzystali i wygrali ten mecz.  Najpierw zagranie ręką w polu karnym zamienione na gol z rzutu karnego, a potem błąd w ustawieniu przy rzucie rożnym i przegrywamy. Nic już nie byliśmy  w stanie tego dnia odmienić.   Szkoda.

 

Bardzo szkoda. Po tej kolejce spadamy na szóste, czyli de facto na ostatnie miejsce, w tej śmiesznej lidze.  Wszyscy nas wyprzedzili. Wszyscy, bo oni chcą grać i walczyć.  A  my? Odpowiada Wam taka rola?

Jakby ktoś nie zauważył, to piłka nożna jest sportem zespołowym. Jedenastu facetów wychodzi na boisko i musi zapieprzać w pocie czoła, żeby coś osiągnąć. I nie jest ważne, czy to Liga Mistrzów, nasza przeciętna Ekstraklasa, czy pomorska liga juniorów starszych. Nigdzie, nic nie ugracie, jak nie będziecie tego traktować poważnie.  Nie chodzicie na treningi, nie dbacie o siebie przed meczem i potem są takie efekty.  Jedyni, dla których nie można mieć pretensji po tym meczu, to Janek Wójcicki z Łukaszem Nosarzewskim, oraz Radkiem Chrebelskim w obronie mimo dwóch straconych goli.  Ale to za mało w sporcie zespołowym.  Nie trenując, nie angażując się, nie tylko będziecie ostatnią drużyną w lidze, ale też zlekceważycie wysiłek tych, którym się chce. Panowie,  ogarnijcie się!

 

MORENA GDAŃSK 1:2 SOBIESKI GNIEW

 

Skład Moreny:

RYNAS - BULEJ, CHREBELSKI, DREWING, DZIEDZIC, KALINOWSKI, KINCZEWSKI, KISIELEWSKI, NOSARZEWSKI, SZYPULSKI, WÓJCICKI -  ANISZEWSKI, JAŻDŻEWSKI, KAMROWSKI, SPIECK, URBAN.

 

 

 

24 kwietnia 2017

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

PORAŻKA NA WŁASNE ŻYCZENIE