Coś się zaczyna, coś się kończy.  Takie jest odwieczne prawo natury. Zespół juniorów starszych złożony z zawodników roczników 1998/2002 zakończył swoje ligowe granie.  Czy tylko zakończył kolejne rozgrywki, czy też był to pożegnalny występ  tej istniejącej od 2009 roku drużyny - czas pokaże. Jeśli będziecie chcieli dalej grać, jeśli znajdą się chętni do kontynuowania zabawy - nie ma sprawy, my jesteśmy otwarci, my jesteśmy dla Was.  

 

A jak to wszystko się zaczynało?   Jest parę znajomych twarzy, prawda?

 

 

Dziś pożegnalne, oby tylko na czas wakacji,  zdjęcie prezentuje się tak:

 

 

 

Gdyby nie było okazji, bo różnie w życiu przecież bywa, to wszystkim z tej drużyny, i każdemu z osobna, bardzo serdecznie dziękuję za te wszystkie lata wspólnej przygody. Za emocje, za bramki, za wygrane i przegrane mecze.  Za chwile trudne i za te radosne. A było ich naprawdę wiele.  A wszystko to, lepiej czy gorzej,  starałem się i nadal staram dla Was opisywać, dokumentować zdjęciami,  dopisywać kolejne kartki historii Gdańskiego Klubu Sportowego MORENA.  I jak zdrowie pozwoli, to postaram się nadal to robić.   A tym, którzy zdecydują się na kontynuowanie zabawy w innym towarzystwie, naprawdę serdecznie życzę, żeby Was traktowano przynajmniej tak skromnie i nieudolnie jak my, żeby gdziekolwiek pójdziecie, zawsze o Was dbali, pytali o zdrowie,  rehabilitowali poświęcając swój prywatny czas,  załatwiali Wam wszelkie potrzebne dokumenty, wyciągali Was na mecz, robili dla Was społecznie i własnym kosztem boisko do grania na trawie, a potem Wasze dokonania uwieczniali na fotkach, opisywali, obliczali Wasze statystyki, Wasze zdobyte gole, czy choćby asysty, żeby Wam ktoś tam powiedział, że Aleks  strzelił dla Moreny 18 goli, a Kisiel aż 37, a np. Kacper Kęska zdobył gola numer 4200 dla naszego Klubu.  Żeby ktoś, do cholery, napisał choć dwa zdania o Waszych dokonaniach, może nawet wybrał Was PLUSEM MECZU.  Tego Wam wszystkim życzę, bo choć to pewnie nie jest najważniejsze,  to jednak swoim wysiłkiem i zaangażowaniem, zostawionym na boisku potem  i zdrowiem,  zwyczajnie na to zasługujecie.

 

A sam mecz?   Przegraliśmy 2:7.  Gole dla nas zdobył Jakub Kisielewski. Ta porażka w Rumi, to całe podsumowanie kompletnie nieudanej dla nas  rundy wiosennej.  Parę miesięcy wcześniej, w Kościerzynie, ograliśmy bezlitośnie ówczesnego lidera tabeli KASZUBIĘ.  Można powiedzieć, że swoją świetna grą wybiliśmy im chęć grania w piłkę nożną.  Sprawdziłem skład z tego meczu. Niewiele różnił się od tego, którym zagraliście wczorajszy mecz z Orkanem.  W niedzielę nie było tylko  Adriana Karskiego, kontuzjowanego Maćka Klechy i wchodzącego wówczas z ławki rezerwowych Roberta Spiecka.  Co takiego stało się przez te kilka miesięcy, że z silnej drużyny, walczącej o pozycję lidera tabeli, staliśmy się ekipą, która przegrywa mecz za meczem, którą zupełnie bezwstydnie ogrywa nawet bramkarz  przeciwnika?  Dobre pytanie,  na które wszyscy, uczciwie, powinniśmy poszukać odpowiedzi.

 

 

 

 

 

 

 

 

03 czerwca 2017

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

POŻEGNALNA PORAŻKA JUNIORÓW STARSZYCH W RUMI