W pierwszym meczu naszych juniorów, po powrocie na LAS ARENĘ, nasi Młodzicy przegrali wysoko z AS POMORZE 0:7 (0-0).

 

To był bardzo dziwny mecz. Pierwszy od prawie trzech lat rozegrany na naszym odnowionym boisku.  Od początku spotkania widać było, że rywal nie przypadkiem jest wiceliderem ligowej tabeli. Grali ładnie w piłkę, stwarzali sytuacje, ale my wcale nie zamierzaliśmy im sytuacji ułatwiać. Pomimo osłabień w składzie, walczyliśmy bardzo dzielnie o każdą piłkę.  Rywale mieli wiele okazji do zdobycia bramki, ale my nie poddawaliśmy się.  W krytycznych sytuacjach  pomagało nam szczęście, nasi bramkarze, albo tak, jak w jednym przypadku, fenomenalna interwencja w obronie Oskara Wybranowskiego, który w beznadziejnej niemal sytuacji, wyłuskał piłkę spod nóg przeciwnika.  Do przerwy 0-0, choć mogło być jeszcze lepiej, bo okazji do zdobycia gola również kilka mieliśmy.

Po zmianie stron spodziewaliśmy się jeszcze  większego naporu faworyzowanych gości, ale niespodziewanie to my mieliśmy wiele okazji do wpakowania piłki do siatki rywala.  Nie udało się.  Nawet wtedy, kiedy po uderzeniu Mikołaja Chacińskiego piłka wolno toczyła się do opuszczonej przez bramkarza bramki.  Niestety, nie wpadła, obrońca w ostatniej chwili uratował POMORZE przed utratą gola.  To było naprawdę świetne 10 minut Moreny.   Za nami było 2/3 spotkania, kiedy cały czar prysł.  Rywale wreszcie dopięli swego, strzelili nam gola. Jeszcze przez chwilę próbowaliśmy walczyć, ale druga bramka zupełnie podcięła nam skrzydła.  Już nie było Moreny na boisku, byli tylko zawodnicy gości, którzy bezlitośnie wykorzystywali kolejne sytuacje, zamieniając je na bramki.   Skończyło się na siedmiu.   A gdyby ten mecz trwał 40 minut?

 

 

 

 

 

 

21 maja 2017

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

WYSOKA PORAŻKA Z POMORZEM