Nasi młodzicy odnieśli dziś bardzo prestiżowe ligowe zwycięstwo.  Pokonali w derbowym meczu JAGUARA Gdańsk 3:2  po bramkach Mateusza Kotewicza,  Artura Ryńskiego oraz Mikołaja Chacińskiego.

 

Skład GKS

 

SKIBA - J.KOCHANOWSKI, ŁUKASZEWICZ, CHILCZUK, GRUSZCZYŃSKI, GRONBERSKI, KOTEWICZ, CHACIŃSKI, RYŃSKI  -   WARAKSA, ANDRZEJEWSKI, BERENT, CZERMAŃSKI, WELENC, OSSOWSKI, DASIEWICZ.

 

 

Tym razem parę słów ode mnie, Piotr ma wolne.

 

Nie widziałem meczu naszej drużyny w zeszłym tygodniu, ale to spotkanie bardzo mi się podobało.  Od początku, od pierwszego gwizdka sędziego, zaczęła się twarda walka o piłkę.  Nie jest żadną tajemnicą, że w futbolu sukces rodzi się w środku boiska. To właśnie opanowanie tej części placu gry daje przewagę, daje przechwyty piłki, szybkie odbiory, możliwości otwierających podań, próby strzałów.  I właśnie to nasi zawodnicy  zdecydowanie opanowali środek pola.  Z każdą minutą twardej walki uzyskiwaliśmy coraz większa przewagę, zaczęły pojawiać się sytuacje, w końcu nawet stuprocentowe sytuacje.  Wydawało się, że strzelenie gola to kwestia najbliższej chwili, ale na tę radosną chwilę musieliśmy czekać aż do 16 minuty spotkania.  Wtedy to, odbitą przez gospodarzy piłkę sprzed pola karnego efektownie uderzył Mateusz Kotewicz.  Piłka zatrzymała się dopiero w okienku bramki Jaguara. 1-0 dla nas. Cztery minuty później było już 2-0.  Zamieszanie w polu karnym, podanie od  Mateusza na drugą bramkę dla nas zamienił powracający  do nas, po krótkiej przerwie,  Artur Ryński. Do przerwy mogliśmy i powinniśmy prowadzić dużo, dużo więcej. 

Po zmianie stron przewaga Moreny była nadal zdecydowana, co zostało podkreślone trzecim golem.  Tym razem świetną akcje Maxa Chilczuka sfinalizował Mikołaj Chaciński. 3-0 po prawie 50 minutach gry.  Ostatnie 10 minut nie było już tak udane.  I to nie tylko dlatego, że w końcówce straciliśmy  dwa gole i zrobiło się odrobinę nerwowo, tylko dlatego, że zaczęliśmy grać bardzo chaotycznie, zamiast dalej rozciągać grę i szukać miejsca na skrzydłach boiska, my pchaliśmy się do środka,  co oczywiście nie mogło skończyć się dobrze.  Przestaliśmy wykorzystywać przestrzeń, zamiast grać piłkę na wolne pole, na dobieg, zupełnie niepotrzebnie chcieliśmy grać kolegom  do nogi.  I dlatego w końcówce wyglądało to tak, jak wyglądało. 

 

Ale to wszystko już historia.  Pokonaliśmy w derbach Jaguara.  Chyba jest powód do zadowolenia, prawda?

 

Najważniejsze, że nikt nie zapomniał o życzeniach dla Pani Beaty:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

24 marca 2018

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

BAILA MORENA. DERBY DLA NAS!!!