Trzeci mecz ligowy naszych młodzików. 

Relacja od Piotra:

 

 

Dzisiaj zagraliśmy na wyjeździe z zespołem GKS Żukowo. Na mecz pojechaliśmy w osłabionym składzie, z różnych powodów wypadli: Paweł Gronberski, Maks Chilczuk, Kacper Domsta.Mimo wszystko,  chcieliśmy pokazać, że dotychczasowe wygrane to nie było dzieło przypadku. Od początku zarysowała się nasza zdecydowana przewaga, ale nasze strzały były za słabe, nie celne,  lub bramkarz przeciwnika wykazywał się swoim kunsztem. Niewykorzystane akcje mogły się zemścić, bo rywal zdobywa rzut wolny sprzed pola karnego i tylko dzięki świetnej interwencji Marcina Skiby ciągle było 0:0. Jednak w końcu nasza przewaga w polu zamienia się na gole.Worek z bramkami otwiera Kuba Dasiewicz po podaniu Artura Ryńskiego. Teraz było już z górki,  a kolejne bramki, to dzieło naszej dobrej gry jako zespołu,  a strzelają Artur, po pięknej asyście Tomka Grabickiego, trzecią ponownie Artur po przechwycie źle wybitego autu. Czwarta bramka to wynik świetnie bitego rzutu wolnego przez Janka, ale piłka trafia w poprzeczkę, a do bramki dobija ją Bartek (asysta Janek). Piątą bramkę zdobywa znowu Artur bezpośrednio z rzutu rożnego, bramkarz w zasadzie sam ją sobie wbił.Szósta bramka, to współpraca Artura i Tomka, tym razem podawał Artur, a gola strzela Tomek.I tak kończy się pierwsza połowa  - 0:6.

 

Na drugą połowę trener wpuszcza chłopaków z ławki, co bezpośrednio odbija się na jakości gry. Spotkanie wyrównało się, choć przeciwnik nie jest w stanie nam zagrozić, to my też gramy chaotycznie, bez pomysłu, za szybko pozbywamy się piłki. Ale cały czas chcemy strzelać kolejne gole, może za bardzo. Bo angażujemy w to dużo osób i jedna szybka kontra daje przeciwnikowi gola kontaktowego. Skrzydłowy rywala uciekł Beretowi, schodzi do niego Janek, ale mocny strzał po długim rogu i piłka w sieci.Jak widać każdy umie strzelać bramki, jeśli mu się na to pozwoli.Na szczęście to było wszystko, na co tego dnia stać rywala, a my jeszcze dwa razy trafiamy do bramki, a w zasadzie robi to Artur, najpierw z podania Mateusza Kotewicza,  a potem asystuje mu Janek.

Wygrywamy 8:1, może wydawać się,  że łatwo, ale wcale tak nie było, wystarczyło na chwilę odpuścić, zdekoncentrować się i przeciwnik potrafił zaskoczyć i pokazać swoje atuty.Także brawa za walkę i wygraną, bo samo nic się nie zrobi.Na wszystko trzeba ciężko pracować.A już w najbliższą środę kolejna przeszkoda, mecz z KS Sulmin i znowu trzeba będzie dać z siebie wszystko, aby dać radość i satysfakcję sobie i waszym sympatykom.

 

 

 

 

15 września 2018

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

EFEKTOWNA WYGRANA W ŻUKOWIE