Wszyscy wiedzieli, że mecz będzie trudny:

- bo to pierwszy mecz po przerwie zimowej i forma nasza jak i rywalek jest wielką niewiadomą;

- bo poprzedni nasz mecz z dziewczynami był bardzo wyrównany i ciężki;

- bo pojechaliśmy na ten mecz bez kilku zawodników: Janka, Patryka Bladowskiego, Lolka, Wybrana, Tomka Grabickigo, Damiana Siuty, ale za to byli inni.

Początek meczu chaotyczny z obu stron, my próbujemy zawiązać akcje skrzydłami, dziewczyny natomiast grają długie piłki do szybkich i mocno zbudowanych koleżanek w ataku. Około 10 minuty meczy, jedna z takich piłek sprawiła nie lada kłopot Bartkowi, a błąd ten kosztował nas bramkę, bo Igor nie miał szans przy mocnym strzale, aczkolwiek nie zrobił nic, aby utrudnić jej zadanie i do końca kurczowo trzymał się linii. Strata bramki nie zmieniła nic w przebiegu meczu, z przodu nie widoczny Kuba i Wojtek, wyraźnie przegrywali fizyczną walkę z przeciwniczkami. Mateusz z Mikołajem starali się rozgrywać piłki, ale z przodu jedyną opcja był Paweł. I właśnie po takiej jednej akcji, Paweł obija słupek bramki - szkoda. Natomiast Sztorm konsekwentnie gra długie piłki od bramkarki i jedna z nich poraz koleny mija naszą obronę, piłkę przejmuje napastniczka rywala, był spalony, czy go nie było??? Sędzia nie gwiżdże i zamiast remisu, przegrywamy 0:2. Na szczęście szybko się budzimy, kolejna akcja Prawym skrzydłem przynosi na bramkę - podawał Mikołaj, a bramkę zdobywa Paweł. Była 20 minuta spotkania i jeszcze mnóstwo czasu na zmianę wyniku. Niestety jeden zwodnik z przodu to za mało, trener w akcie desperacji, wyjątkowo bezproduktywnego Kubę zastępuje bramkarzem - Marcinem, ale jaki miał inny wybór patrząc na ławkę, żadnego ofensywnego piłkarza. Do przerwy 1:2.

Po przerwie trener wprowadził kolejne zmiany, Mikołaj powędrował do ataku, szukać swoich szans, jego miejsce w środku zajął Kacper Sawicki. Nim się dobrze ustawiliśmy , a już był rożny dla rywalek - lekka wrzutka na wysoości kolan leci na krótki słupek, stoi tam Maks i stara się ją wybić, niestety tak nieudolnie, że piłka mija jego stopę i dociera do rywalki, ta nie zastanawia sie tylko mocnym strzałem pokonuje Igor.

Przegrywamy 1:3 i nie widać nic co mogłoby zmienić ten wynik. Co z tego, że gramy piłką skoro to przeciwnik strzela bramki. Mikołaj robii dużo zamieszani a z przodu, ale bez efektu, w końcu Mateusz strzałem z daleko i po rykoszecie zdobywa bramkę dla nas na 2:3. Niestety Kacper w środku nie istnieje, Mateusz sam nie potrafi zrobić przewagi z przodu, trener daje mu do pomocy Pawła, a na skrzydło wchodzi Sebastian.

Końcówka meczu należy już do nas, szkoda, że tak późno. W końcu mamy piłkę meczową, ostatnie sekundy gry, Mikołaj wychodzi sam na sam, robi to co zawsze, kładzie bramkarkę na ziemi, mija ją i mając przed sobą pustą bramkę trafia w ........słupek!!!!! Wszyscy na ławce widzieli ją już w siatce..... Jeszce nadbiegający Paweł uderza tę piłkę, ale w taki sposób, że przechodzi wysoko nad bramką.

Przegrywamy ostatecznie 2:3, mecz walki i naszych błędów indywidualnych.

Oby w następnym meczu nie zabrakło nam więcej zdecydowania, zadziorności, szczęścia i zawodników, którzy byli chorzy.

 

Pozdrawiam,

Piotr.

 

 

 

21 marca 2018

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

NIEUDANA INAUGURACJA MŁODZIKÓW