Jak się przegrywa mecz za meczem,  to nawet jeden punkt musi cieszyć.

 

Morena zremisowała w meczu 4. kolejki rozgrywek Klasy B 4:4 (2-4)  z KP Gdynia.   Bramki dla naszego zespołu  zdobyli:  Krystian Gaczoł (2),  Piotr Kędzierski, oraz Krystian Czaszejko.

 

Kiedy przegrywasz mecze i tracisz po osiem goli, to w drużynie potrzebne są zmiany.   I takie zmiany dziś widzieliśmy.  Kilku zawodników rocznika 99 i 2000 w pierwszym składzie miało ożywić grę naszego zespołu.  W pierwszej połowie to się raczej nie powiodło.   Z trudem zdobywaliśmy metry boiska, z trudem dochodziliśmy do sytuacji strzeleckich.  Rywale za to raz po raz zapędzali się w stronę naszego bramkarza wykorzystując liczne błędy indywidualne naszej gry defensywnej.  W 27 minucie, po  kolejnym naszym błędzie,  zawodnik gości głową z bliskiej odległości  pokonał naszego bramkarza.  Znowu zaczęliśmy mozolnie dążyć do zdobycia gola i dziesięć minut później udało się.  Bartosz Plesiak  świetnym podaniem wypuścił do przodu Krystiana Gaczoła, a ten w sytuacji sam na sam płaskim strzałem minął bramkarza gości i dał nam wyrównanie. To pierwszy gol Krystiana dla Moreny po ponad dwu latach przerwy.  Nasza radość nie trwała jednak zbyt długo, bo chwilę później popełniamy kolejny błąd i znowu przegrywamy. Walczymy jednak dalej i po kolejnej asyście Bartosza Plesiaka,  Krystian Czaszejko strzałem przy słupku dał nam wyrównanie.  Niestety,  ten mecz, przynajmniej w pierwszej połowie, wyglądał tak, że my w trudzie i pocie zdobywaliśmy kolejne metry, żeby zdobyć gola,  aby potem nad wyraz łatwo oddawać bramki przeciwnikowi.  Jeszcze do przerwy popełniliśmy dwa karygodne błędy i zakończyliśmy te część meczu  porażka 2-4. 

 

Na szczęście w meczu jest jeszcze druga połowa. Po kwadransie nieciekawej gry, w 59 minucie, Piotr Kędzierski wbił piłkę z rzutu wolnego  pod bramkę rywali, a  ta.. wpadła do siatki.  Takie bramki też się zalicza.  Trochę przypadkowy gol kontaktowy zupełnie odmienił to spotkanie. Zaczęliśmy gonić wynik z pasją i bardzo dużym zaangażowaniem.   Mariusz Żukowski został przesunięty przez trenera  do przodu i to było dobre posunięcie.  Głupio stracona bramka, albo brak sił, zupełnie podcięła gościom skrzydła. Już nie atakowali tak groźnie, a w obronie zaczęli popełniać liczne błędy.  Nasza ambicja została nagrodzona  w 79 minucie meczu.  Dobrą akcję Mariusza Żukowskiego wykończył przytomnie w polu bramkowym rywali Krystian Gaczoł.  4:4!  Determinacja zespołu została nagrodzona.   Dla Krystiana to był gol numer 47 w barwach naszego klubu.  Kilka chwil później  mógł i powinien mieć na koncie jeszcze jednego gola.  Niestety, zamiast strzelać do pustej bramki, przyjmował piłkę w polu karnym i to wszystko zakończyło się interwencją obrońcy.  Piłka meczowa nie została przez nasz zespół wykorzystana.    

 

Mecz zakończył się zasłużonym remisem 4:4. 

Po słabej pierwszej połowie w naszym wykonaniu, zobaczyliśmy zupełnie inny zespół w drugiej części spotkania.  Pościg za rywalem powiódł się i to jest z całą pewnością powód do optymizmu.   Jest pierwszy punkt.   Od czegoś trzeba zacząć.  W pierwszym meczu zero goli  zdobytych, w kolejnym dwa,  a teraz już cztery.  Aż strach pomyśleć, co będzie za tydzień w Chwaszczynie :)

 

Najważniejsze, Panowie, to głowa do góry i walka.   Dużo pracy przed Wami, ale w piłkę grać umiecie, to jasne.   Tylko pamiętajcie, żeby to była dla Was dobra zabawa. Tylko, albo aż.   Jeżeli będziecie JEDNĄ drużyną,  bez podziałów, zespołem, w którym wszyscy będą ciągnąć ten wózek w tę samą stroną,  to będzie dobrze.   Na razie jeszcze daleko do tego.   Sami zobaczcie: zdobywacie gola, co w Waszym przypadku nie jest to póki co częste zjawisko przyrodnicze, a co  najmniej połowa drużyny nawet nie klepnęła kolegi z zespołu, strzelca  gola.   W tym temacie zapraszam na korepetycje na mecze najmłodszych roczników.  Oni pokażą Wam, jak celebruje się  zdobywanie  ligowych  goli  :)

 

I jeszcze życzenia  zdrowia dla chłopaków, którzy w tym meczu ucierpieli.  KrzysiekAdam,  a w tygodniu  podczas treningu, Piotr Dajda doznali kontuzji.  Panowie,   trzymamy kciuki, żeby wszystko było w porządku, żebyście szybko do nas dołączyli. Czekamy na WAS.  

 

 

 

 

 

 

 

asysty: Bartosz Plesiak (dwie), Mariusz Żukowski.

 

 

 

 

Michał Miotk 57' Mariusz Żukowski 87'

 

 

 

 

 

 

 

16 września 2018

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

PIERWSZY PUNKT SENIORÓW