Zawodnicy rocznika 2006/2007  przegrali w Gdyni...

 

Zapowiadał się ciężki mecz:

- po pierwsze, bo przeciwnik silny – w rundzie jesiennej na naszym boisku wygraliśmy minimalnie  2: 1, po bardzo zaciętym meczu;

- po drugie pojechaliśmy w mocno okrojonym składzie – przyzwyczajamy się powoli do gry bez Maksa Chilczuka i Kuby Dasiewicza, którzy opuścili nasz zespół, ale dodatkowo wypadli nam podstawowi gracze Wiktor Osowski i Mikołaj Firlej, no i wciąż nie możemy się doczekać na debiut Krystiana Bilaka, który przechodzi rehabilitację kolana; W składzie widzimy  zatem debiutującego Adriana Gajtkowskiego oraz kilku zawodników, którzy do tej pory nie mieli za dużo okazji do pokazania się w meczu ligowym, więc dla nich był to mecz prawdy.

 

Pomimo wszystko wyszliśmy na ten mecz dobrze zmotywowani i mocno ruszyliśmy na rywala od pierwszych minut, poskutkowało to szybko strzelonym golem. Długie podanie z głębi pola od Janka Kochanowskiego, mocnym strzałem pod porzeczkę na gola zamienia Oliwier Teodorczuk. Mecz jest bardzo wyrównany, a akcja przenosi się spod jednego do drugiego pola karnego.

Bałtyk bije mocny rzut różny i w zamieszaniu podbramkowym najprzytomniejszy okazuje się nasz rywal, który wślizgiem wpycha piłkę do bramki. Obraz gry nie ulega zmianie, oba zespoły grają ofensywnie, tylko my nie wykorzystujemy swoich sytuacji, a rywal znowu po rogu zdobywa bramkę.

Rezultatem 2: 1 kończy się pierwsza połowa, która pomimo wyżej opisanych trudności wyglądała całkiem nieźle. Niestety na drugą połowę, wychodzimy już w innym składzie, bo po prostu niektórych naszych zawodników nie stać na zagranie pełnych 30 minut, ale to efekt absencji na treningach (na ostatnim piątkowym, treningu było 5 ludzi!!!!).

Zamieszanie w składzie dało negatywny efekt w postaci straty bramki, tuż po wznowieniu gry. Dalej pomimo ambitnej gry i naprawdę jeszcze kilku dobrych okazji do zdobycia bramki, to rywal nas punktuje. Dlatego, że pokazał więcej jakości, no a przede wszystkim dlatego,  bo miał siły, a nam tego zabrakło najbardziej.

Pomimo niezłego meczu przegrywamy zdecydowanie, rywal okazał się za silny, w dosłownym tego słów znaczeniu.

Na pocieszenie pozostaje fakt, że graliśmy z naprawdę silną drużyną, której skład niewiele różnił się z meczu dnia poprzedniego Ligi Wojewódzkiej

2006 (D1), sobota 11:00
Cartusia - BAŁTYK 0:3 (0:0); Kołakowski, Kaczmarek, Leśniak
BAŁTYK: Stanik - Stachowiak, Kołakowski, Oliwier Hewelt, Zapaśnik, Kurzyński, Jóskowski, Kaczmarek, Marcin Szulc
oraz Olgierd Hewelt, Pluta, Leśniak, Wesołowski

 

Najważniejszy wniosek z tego meczu, to praca u podstaw i ciężki trening - nie ma drogi na skróty. A ostatnia frekwencja na treningach, nie daje optymizmu na przyszłość.

Jeżeli to się nie poprawi ( bo jakość jest i przy wzmożonych treningach mogłaby się jeszcze poprawić), to nie ma przyszłości dla tej drużyny:(

 

 

 

08 kwietnia 2019

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

PRZEGRANA Z BAŁTYKIEM...